;

Malarz nastrojów, mistrz klimatu... Bilal

Warsoul na przestrzeni tych kilku lat działalności, z każdym kolejnym bookingiem krystalizował swoją ideę dobierania kolejnych gości. Szlifowanie tych wieczorów paradoksalnie prowadziło do rozmywania się gatunków i styli, które ostatecznie skierowało nas do tego, że nie ograniczamy się już do niczego. Nie chcemy barier i szufladkowania. Tym samym od dłuższego czasu staraliśmy się uprościć klucz. Zrozumieliśmy, że liczy się dla nas tylko piękna muzyka, która porusza nasze serca i nie tylko nas bawi, ale również pozwala nam oderwać się od rzeczywistości. Jednym z takich artystów jest bez wątpienia Bilal. Zaproszenie go do Polski było naszym marzeniem prawdopodobnie na długo przed tym jak nasze drogi (jako Warsoulowców) w ogóle się skrzyżowały. Od zawiązania się i startu cyklu, bez względu na nasze możliwości Bilal zawsze był numerem jeden. Pierwsze symptomy tego, że uda nam się w końcu spełnić nasze zachcianki pojawiły się w marcu 2011 roku, o czym zresztą świadczyła wstępnie przygotowana grafika, którą Maceo mógł podzielić się dopiero dwa i pół roku później. Próbowaliśmy od tego czasu jeszcze kilka razy, łącznie z tym, że Maciek osobiście pofatygował się do londyńskiego Jazz Cafe, z którego przywiózł garść wspomnień oraz bardzo ciekawy wywiad. Jesienią 2013 roku w końcu się udało!


Muszę przyznać, że już na etapie redagowania informacji prasowych doszło między nami do dyskusji czym właściwie jest muzyka Bilala... i kim właściwie jest on sam w swojej profesji. Doszliśmy do tego, że powinniśmy maksymalnie uprościć definiowanie go, pozostawiając jego twórczość otwartą najbardziej jak się tylko da. Zrezygnowaliśmy z opisów typu: "Bilal - najważniejszy wokalista sceny neo-soulowej". Uznaliśmy, że byłoby dla niego krzywdzące nazywać go autorem czarnej muzyki dla fanów soulu. Artysta będąc na scenie od ponad dekady okazał się jednym z najciekawszych głosów we współczesnej muzyce w ogóle. Bilal jest malarzem nastroju i mistrzem klimatu, a "jego głos jest jak obrazy Van Gogha i Salvadora Dali" co celnie zauważyła Janelle Monae. Żeby jego wszechstronność zauważyć, trzeba przejść razem z nim drogę od "1st Born Second" do "A Love Surreal" ze wszystkimi przystankami na projekty poboczne, które uczyniły z niego postać nie mieszczącą się w żadne szufladki gatunkowe.

Zastanawiam się co pchnęło go na ten tor muzycznych poszukiwań. Czy miała na to wpływ szkoła? Ludzie z którymi miał okazję obcować od samego początku swojej kariery? Charakter? Czy może splot wszystkich tych zdarzeń ukształtował grunt  pod rodzące się koncepcje w głowach muzycznych architektów. Pisałem już o tym przy okazji zapowiedzi pierwszego w Polsce występu Roberta Glaspera, ale nie zaszkodzi przypomnieć. Na pewno ogromne znaczenie w życiu artysty miała New School for Jazz and Contemporarty Music w Nowym Jorku. To właśnie tam Robert poznał Bilala: „Pierwszego dnia w szkole, nauczyciele chcieli żeby wszyscy nowi studenci trochę pograli. Wywoływali imiona i tworzyli małe grupy na poczekaniu, a my mieliśmy po prostu grać. Nie pamiętam już czy Bilal i ja byliśmy wtedy razem na scenie, ale pod koniec dnia trzymaliśmy już sztamę. Zaprzyjaźniliśmy się. […] Zanim Bilal wydał pierwszą płytę, łaziliśmy razem po mieście i graliśmy wspólnie koncerty, to właśnie dzięki niemu zacząłem poznawać ludzi związanych z soulem i z hip-hopem. Bilal miał na płycie Commona i Mos Defa. Potem zaczęły się trasy koncertowe. Common skumał się jeszcze z Eryką Badu i pojechaliśmy razem w trasę. Potem znało się już wszystkich… Rootsi, Q-Tip czy Talib Kweli.

Wspominałem już wyżej o wszechstronności Mr. Wonderful... Zaskakuje on słuchaczy od 2000 roku, od czasu gdy debiutował gościnnym udziałem na płycie Commona "Like Water For Chocolate", by kontynuować eksperymenty na swoich autorskich krążkach, jak i współpracować z różnymi artystami od mainstreamu po underground. Przez ostatnie 14 lat mogliśmy go usłyszeć nie tylko z Jay Z, Clipse, Beyonce ale też z Miguelem Atwood-Fergusonem, Flying Lotusem czy Sa-Ra Creative Partners, których mieliście okazję usłyszeć na Warsoul już w 2009 roku. Tym samym postanowiłem wybrać 6 momentów z twórczości Bilala, które jednoznacznie wskazują na to że muzyk jest absolutnie wyborowym wokalistą, performerem, przełamującą bariery formy postacią, niosącą pochodnie lidera w eksplorowaniu możliwości współczesnej muzyki.

The Robert Glasper Experiment - All Matter ft. Bilal: Utwór „All Mater” w aranżacji Glaspera spowodował, że w 2010 roku, Bilal został nominowany w kategori Best Urban/Alternative Performance do nagrody Grammy.




Suite For Ma Dukes - Reminisce ft. Bilal: Klasyk zrodzony z arcyklasyka, pochodzącego z pierwszej płyty Bilala "1st Born Second". Utwór w oryginale wyprodukowany przez Jay Dee (wg wypowiedzi wokalisty zrobiony w 10 minut!) z gościnnymi zwrotkami Commona i Mos Defa, opowiadającymi o byłych związkach. Po śmierci J Dilla, Miguel Atwood-Ferguson przerobił ten numer na potrzeby  czterdziestoosobowej orkiestry.




Bilal - Led Zeppelin & Radiohead Covers: Zapis z jednego z corocznych jam sessions organizowanych przez The Roots. B. zdradza tutaj swoje rockowe oblicze, coraz bardziej słyszalne od płyty "Airtight’s Revenge". Razem z legendarnym bandem z Philly wokalista wziął na warsztat "Since I've Been Loving You" od Led Zeppelin i "Everything in its Right Place" Radiohead, komponując piękne ponad 8-minutowe madley.

 



Miguel Atwood-Ferguson Ensemble - Someday We'll All Be Free ft. Bilal: Kolejna kooperacja z jednym z najlepszych aranżerów i współczesnych skrzypków - Miguelem Atwoodem Fergusonem i jego bandem (już nie 40-sto osobową orkiestrą, ale za to z czołówką muzyków z Los Angeles). Bilal tym razem zmierzył się z klasykiem Donny'ego Hathawaya. Całą sesję z 2010 roku możecie za darmo pobrać tutaj.

Shafiq Husayn - Cheeba ft. Bilal: To jeden z najlepszych numerów z płyty, która była bez wątpienia jedną z Warsoulowych TOP3 2010 roku. Pamiętacie "Shafiq En' A-Free-Ka"? Doskonałe połączenie głosu Bilala z nowoczesnymi koncepcjami muzycznymi Shafiqa Husayna. W dodatku z obrazkiem pełnym metafor od jednego z najważniejszych twórców klipów z LA - Kahlila Josepha.



Bilal - Is This Love: Kolejna z sesji przeprowadzonych w LA. Tym razem grupa utalentowanych muzyków skrzykniętych przez Miguela Atwooda-Fergusona spotkała się w jednym z legendarnych studiów by zreinterpretować kilka utworów. Jednym z nich był "Is This Love" Boba Marleya, który nigdy wcześniej nie przybrał takiej formy. Na tej samej sesji reinterpretowano też Soft Cell czy Portishead - oczywiście piosenki były wyśpiewane przez Bilala. Niestety Plug Research wyłączyło możliwość osadzania wideo poza Youtube, dlatego zapraszam do źródła.